Zwiedzanie Szczelińca

Zwiedzanie Szczelińca

stało się modne i powszechne wraz z rozkwitem „zdrojów” w XVIII wieku. Wycieczka na tę górę zaczęła być obowiązkowym punktem programu wypoczynku w uzdrowiskach. Świadczy o tym choćby fragment listu Fryderyka Chopina przebywającego na leczeniu właśnie w Dusznikach w 1826 r.: „…alem jeszcze nie był tam, gdzie wszyscy jadą, bo mi zakazano. Jest tu w bliskości Reinerz (Dusznik) góra ze skałami zwana Heuscheuer (Szczeliniec Wielki), miejsce, z którego widoki zachwycające, ale dla niezdrowego powietrza na samym wierzchołku nie wszystkim dostępna, a jestem jednym z tych pacjentów, na nieszczęście, którym tam nie wolno” – Zieliński (1974). W 1804 r. utworzono Kasę Szczelińca Wielkiego. Odtąd aby podziwiać widoki ze Szczelinca Wielkiego należało wnieść opłatę: 4 grosze od osób dorosłych i 2 grosze od dzieci i służby. Zgodę na utworzenie Kasy Szczelińca wydała Królewska Izba Wojny i Domen. Uzbierane fundusze z opłat wykorzystywano na budowę schodów, ścieżek i poręczy oraz udostępnianie kolejnych partii szczytu jak np. urządzenie punktu widokowego na Fotelu Pradziada. Wejście na szczyt zamykane było drewnianą bramą. Klucz do tej bramy posiadał przewodnik. Po zejściu każdy mógł się wpisać do księgi pamiątkowej i stało się to tradycją. We wszystkie prace związane z udostępnianiem i konserwacją urządzeń na Szczelińcu bardzo angażował się Franciszek Pabel. Został sołtysem Karłowa, jak również właścicielem pierwszej gospody otwartej dla tych, którzy odwiedzali Szczeliniec Wielki. Od czasu wizyty królewskiej pełnił on także funkcje przewodnickie i opiekował się Kasą Szczelińca. Franciszek Pabel odkrył większość form skalnych na szczycie i nadał im nazwy. W roku 1813 ponowna wizyta króla Fryderyka Wilhelma III przyczyniła się do tego, że Pabel otrzymał oficjalne stanowisko mianowanego przewodnika i kasjera Szczelińca. Ciekawostką jest to, że ta nominacja była pierwszą nominacją na przewodnika górskiego, nie tylko w historii Sudetów, ale i pierwszą w Europie. Franciszek Pabel był przewodnikiem na Strzelińcu do późnej starości. Na uwagę zasluguje fakt, iż w sezonie letnim wchodził czasami 3 lub 4 razy dziennie na szczyt Szczelińca. Prowadził on także kronikę, którą opracował do druku. „Krótka historia uprzystępnienia Szczelińca wspomniana przez przewodnika po Szczelincu sołtysa Franciszka Pabla” (w tłumaczeniu z języka niemieckiego). W krótkim czasie doczekała się trzech wydań: w 1843, 1851 i 1857 roku. Opracowanie to jest źródłem wielu cennych informacji związanych z udostępnianiem szczytu Szczelińca na przełomie XVIII i XIX w. Z tej historii możemy się dowiedzieć np., że na przestrzeni lat 1813-1851 liczba turystów rocznie odwiedzających szczyt wyniosła aż 60 tys. osób. Oprócz wizyt królewskich, które upamiętniono tablicami umieszczonymi na Fotelu Pradziada, Szczeliniec odwiedził w 1790 r. Johann Wolfgang Goethe. Informuje o tym pamiątkowa tablica umieszczona na skale koło tarasu widokowego przed schroniskiem. W rok później minister do spraw Śląska Carl von Hoym uczestniczył w wydanej na jego cześć uczcie na szczycie Szczelińca. Od powstałego wtedy niemieckiego określenia „Tafelstein” – miejsca, gdzie stały suto zastawione stoły, niektórzy dopatrywali się, że stąd pochodzi nazwa Gór Stołowych. W roku 1800 przybył na Szczeliniec John Quincy Adams, który później został prezydentem Stanów Zjednoczonych. Swoje wrażenia z tego pobytu opisał w wydanych również w wersji francuskiej i niemieckiej „Listach o Śląsku”.

Tak więc zarówno Góry Stołowe jak i Strzeliniec Wielki mają bogatą historię i zawsze cieszyły się dużą liczbą odwiedzających zarówno jeśli chodzi o wielkie i uznane nazwiska, jak i przeciętnych turystów w tym kuracjuszy.